sobota, 10 stycznia 2015

Zaginiona dziewczyna - książka. Czyli dlaczego lepiej nie wiedzieć ZBYT dużo zanim się nie przeczyta.

Ostatnio przeczytałam osławioną "Zaginioną dziewczynę". Jako fanka kryminałów i dobrych thrillerów nie mogłam przejść obojętnie obok tej pozycji, szczególnie, że dostałam tę książkę w prezencie świątecznym.

Wrażenia? Hmm... dość mieszane uczucia. Czytając miałam wrażenie, że jestem na wzburzonym oceanie. Bywało, że sie w niektórych rozdziałach nudziłam. Bywało, że z gęsią skórką i wypiekami na twarzy nie mogłam doczekać sie następnej strony. Może, nie jest to najszczęśliwsze sformułowanie zważywszy, że kiedy brnę przez fragmenty mało emocjonujące, to... też chcę jak najszybciej dotrzeć do kolejnej strony. Tylko wówczas w nadziei na rychły koniec spowolnienia :)

Paliłam się do tej ksiażki od pewnego czasu. Najpierw spotkałam się z filmem. Miał wyśmienite recenzje. Dowiedziałam się, że jest na postawie książki, więc nie oglądałam go, stwierdziwszy, że najpierw lektura. Ale miałam w poczekalni jeszcze jedną powieść i tak odkładałam, odkładałam... a kolejnych recenzji przybywało. 
Ochów i achów nie było końca. Każdy kolejny oczarowany "Zaginioną dziewczyną". 

Tak zrobiłam krzywdę tej książce. Przez wszystkie peany na jej cześć poprzeczkę zawiesiłam tak wysoko, że... "dziewczyna" nie dała rady. Zarówno w trakcie lektury, jak i po zakończeniu nie miałam tego uczucia powalenia mnie z nóg. Po prostu za bardzo chciałam by była to pozycja wybitna, po wszystkich poznanych ocenach. A to jest powieść po prostu bardzo dobra. Bardzo dobra i tyle. Kropka.

Ale jedno trzeba jej oddać. Psychologicznie to jedna z najlepszych z jakimi się spotkałam. Kiedy pomyśleć o tym od tej strony, to jest to kawał dobrej roboty. Człowiekowi włos się czasem jeżył i oczy wyłaziły na wierzch. Bohaterowie urządzają tam naprawdę życiową hmm..  jakby to ująć, psychodelę ;)

Odniosłam również wrażenie, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że film na podstawie tej ksiażki może być lepszy od niej samej. Co jest dla mnie największą zachętą by go obejrzeć, bo to niezwykle rzadkie by ekranizacja przebiła papier. Także film jeszcze przede mną, jak się zapoznam to na pewną się z tym uzewnętrznię.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz