środa, 7 stycznia 2015

Dzikie historie

Niezależnie od człowieka, jego profesji, wieku, na każdego przychodzi taki moment kiedy coś pęka, a ta osoba mówi "Niech ktoś zatrzyma dla mnie świat, ja wysiadam" - jak w popularnej piosence. Tak jest właśnie z bohaterami filmu "Dzikie historie". W pewnej chwili nie wytrzymują, nawarstwienie żalu, rozgoryczenia osiąga pułap niemożliwy do dalszej ignorancji. Muszą odkręcić kurek.

Film to kolaż historii z życia kilku osób, którym przytrafiło się coś co po prostu przelało czarę goryczy. Każda z postaci nie wytrzymuje i "odwdzięcza się" światu za swoją krzywdę. Konsekwencje tego są różne, raz pozytywne, raz negatywne - ale nigdy ich czyn nie pozostaje bez echa.

Komedia o wybitnym humorze, nie sposób się na niej nudzić. Od pierwszej do ostatniej minuty trzyma naprawdę wysoki poziom. Cóż, dotyczy to chyba wszystkich filmów Almodovara. Fantastyczne jest to, że historie dobrane są w taki sposób, że przynajmniej w jednej z nich widz jest w stanie wyobrazić sobie samego siebie - i naturalnie rodzi się wówczas pytanie "A co ja bym zrobił w tej sytuacji?".

Wyszłam "upojona" śmiechem, ale też z głową pełną wrażeń. Od seansu minęło już kilka dni, a ja ciągle myślę o tym filmie. Czy to w kontekście śmiesznych scen, czy przemyśleń. Moim zdaniem, doskonale udało się zebrać kilka problemów współczesnych ludzi, pokazać co ich gryzie, trapi, ale nie robić z tego sztucznie nadmuchanej zbyt patetycznej opowieści.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz